Dlaczego jest to ważne?

Mówi się, że informacja jest najcenniejszym towarem, jaki zna zglobalizowana gospodarka. Na tyle istotna, że do informacji o charakterze publicznym, zgodnie z prawem, każdy ma zapewniony dostęp na równych zasadach.

Polska w 2012 roku ratyfikowała Konwencję o Prawach Osób Niepełnosprawnych. Art. 21 Konwencji zapewnia m.in., że “Państwa Strony podejmą wszelkie odpowiednie środki, aby osoby niepełnosprawne mogły korzystać z prawa do wolności wypowiadania się i wyrażania opinii, w tym wolności poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów, na zasadzie równości z innymi osobami i poprzez wszelkie formy komunikacji, według ich wyboru, zgodnie z definicją zawartą w art. 2 niniejszej konwencji, między innymi poprzez:

(a) dostarczanie osobom niepełnosprawnym informacji przeznaczonych dla ogółu społeczeństwa, w dostępnych dla nich formach i technologiach, odpowiednio do różnych rodzajów niepełnosprawności, na czas i bez dodatkowych kosztów,

(b) akceptowanie i ułatwianie korzystania przez osoby niepełnosprawne w sprawach urzędowych z języków migowych, alfabetu Braille’a, komunikacji wspomagającej  (augmentatywnej) i alternatywnej oraz wszelkich innych dostępnych środków, sposobów i form komunikowania się przez osoby niepełnosprawne, według ich wyboru[…]”.

Ponadto, zgodnie z  Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 12 kwietnia 2012 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności, samorządy (i administracja publiczna w ogóle) miały do 31 maja czas do, by wprowadzić standard dostępności WCAG 2.0, który określa stopień dostępności,  dla osób zagrożonych wykluczeniem cyfrowym, właśnie np. osób niepełnosprawnych lub seniorów.

Zgodnie z prawem. A jak jest w praktyce?

Z naszych doświadczeń wynika, że dalej na biuletynach informacji publicznej stosuje się skany dokumentów.

Nawet dla osób pełnosprawnych, skany są poważnym utrudnieniem – czytanie tabeli na 10000 wierszy w poszukiwaniu jednej linijki informacji, bez możliwości przeszukiwania, nie spełnia już technologicznych standardów. Oczywiście, kwestię progu dostępu dla obywateli, ich wygoda, nabiera zupełnie nowego znaczenia w kontekście obywateli niepełnosprawnych. Dla których często kwestia formatu, poprawnego przetwarzania maszynowego, nie jest kwestią wygody, tylko możliwości zapoznania się z dokumentem w ogóle. Skany dokumentów są dla osób niedowidzących i niewidomych całkowicie niedostępne – nie radzi sobie z nimi żaden program, są niezgodne z Konwencją i standardem WCAG 2.0.

Osoby niedowidzące i niewidome mogą sobie bardzo sprawnie radzić w internecie. Ale używanie nieprzeszukiwalnych skanów dokumentów sprawia, że zostają wykluczone, dana informacja – chociaż udostępniona w biuletynie informacji publicznej – pozostaje w dalszym ciągu nieosiągalna.

Ale ile gmin dokładnie stosuje skany? W jakiej części dokumentów? Postanowiliśmy to sprawdzić. A tam, gdzie są skany – zmienić.

Dlaczego tak istotne są edytowalne formaty?

Edytowalne formaty, najlepiej otwarte – jak csv, tsv oraz ods, zapewniają, od technicznej strony, dostęp najszerszej rzeszy ludzi. Nie wymagają żadnych płatnych programów, żadnego konkretnego programu operacyjnego, żadnej konkretnej przeglądarki – działają, generalnie, na wszystkim.

Ale podobnie pdf. Co odróżnia te formaty od pdf?

To łatwa obsługa maszynowa. Ta sprawia, że dane z dokumentu łatwo wykorzystać do innych rzeczy – zwizualizować, stworzyć materiały edukacyjne, stworzyć analityczne aplikacje.

Żeby jednak przedstawić tę różnicę jeszcze prościej: próbowaliście kiedyś skopiować tabelę z pdf? Albo ją w tym pdf analizować? Jeśli nie, to spróbujcie, by się przekonać. Jeśli próbowaliście – wiecie, że się nie da.

Dla porównania, weźcie tabelę z pliku csv, który otworzycie każdym programem, np. openoffice, excel, czy nawet dokumenty google. Każda formuła, tabela przestawna, cokolwiek sobie nie wymyślicie – jest w zasięgu ręki.

Jeszcze pal licho, kiedy w przeszukiwalnym pdf jest stenogram z sesji Rady Miasta, gdzie tabela jest tylko spisem treści, reszta tekstem (chociaż kopiowanie tekstu też polecam popróbować). Ale kiedy mówimy o Wieloletniej Prognozie Finansowej czy rejestrze zamówień publicznych, które składają się z samych praktycznie tabel, format zaczyna nagle mieć decydujące znaczenie dla dostępności tekstu.

Oczywiście, kwestię progu dostępu dla obywateli, ich wygoda, nabiera zupełnie nowego znaczenia w kontekście obywateli niepełnosprawnych. Dla których często kwestia formatu, poprawnego przetwarzania maszynowego, nie jest kwestią wygody, tylko możliwości zapoznania się z dokumentem w ogóle.

O Prawach Osób Niepełnosprawnych mówi wspominana już Konwencja (Art. 21) ratyfikowana przez Polskę w 2012 roku. Samorządy i administracja publiczna (zgodnie z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 12 kwietnia 2012 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności) miały do 31 maja czas, by wprowadzić standard dostępności WCAG 2.0, który określa stopień dostępności, dla osób zagrożonych wykluczeniem cyfrowym, właśnie np. osób niepełnosprawnych lub seniorów.

Standard WCAG 2.0 ma za zadanie ujednolicić strony w internecie pod kątem dostępności, a tym samym ułatwić poruszanie się po internecie wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy z różnych powodów przychodzi to z większym trudem. To jak ujednolicanie ładowarek do telefonów komórkowych, albo gniazdek elektryczności – nakłada pewne ograniczenia, ale bardzo ułatwia życie wszystkim użytkownikom.

Standard WCAG 2.0. jest napisane tak, by być możliwie uniwersalne, może być zastosowane w zgodzie z najnowszymi technologiami używanymi na stronach internetowych. Zawiera podstawowe zasady.

1. Percepcja (Postrzegalność) – wszelka informacja, a także elementy interfejsu użytkownika muszą być dostępne dla użytkownika, łatwe do zobaczenia

2. Funkcjonalność – interfejs użytkownika, nawigacja muszą być funkcjonalne, by umożliwić korzystanie z wszystkich funkcji

3. Zrozumiałość – informacja oraz interfejs użytkownika powinny być zrozumiałe

4. Rzetelność – informacja powinna być na tyle rzetelna, by być poprawnie interpretowana przez różnych użytkowników oraz oprogramowanie wspierające

Te są oczywiście bardziej szczegółowo rozpisane w dokumencie.

Obecnie część informacji, opublikowanych w Biuletynach Informacji Publicznej, jest od tego standardu bardzo odległe. Na przykład oświadczenia majątkowe. Będąc publikowane w formie skanów odręcznego pisma, bez żadnych tekstowych zamienników, standardu dostępności na pewno nie spełniają, i dla osób, które muszą korzystać z technologii wspierających, mogłyby nie istnieć. Podobnie zresztą jak dla wszelkich aplikacji analitycznych.

Formaty arkuszy kalkulacyjnych są bardzo rzadko używane w Biuletynach Informacji Publicznej. Tymczasem budżety, wieloletnie prognozy finansowe, rejestry umów, rejestry zamówień i wszystkie inne tabele – nie powinny być publikowane w formacie pdf. Z punktu widzenia szeroko rozumianej dostępności, najlepsze byłyby arkusze kalkulacyjne, csv i tsv. Ponieważ jednak wszystko jest w tym kontekście lepsze od pdf, warto wymienić też nieco gorsze – ods, ewentualnie xlsx, (które ma swoje ograniczenia technologiczne przy większych plikach). Ostatecznie, część zestawień tabelarycznych można też publikować jako fragment strony html, skąd można je skopiować.

Dostępność informacji publicznej, czyli jak najmniejsza ilość dyskryminujących i utrudniających progów, wpływa na zaangażowanie mieszkańców i jest wartością, którą należy chronić.